Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Wpisy archiwalne w kategorii
wycieczki jednodniowe - rajdy
| Dystans całkowity: | 486.30 km (w terenie 181.30 km; 37.28%) |
| Czas w ruchu: | 27:13 |
| Średnia prędkość: | 17.87 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 10 |
| Średnio na aktywność: | 48.63 km i 2h 43m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
72.00 km
20.00 km teren
03:47 h
19.03 km/h:
Temperatura:23.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
from Częstochowa
Środa, 20 lipca 2011 · dodano: 21.07.2011 | Komentarze 0
Z Mariuszem. Do Częstochowy z rana pociągiem i powrót na rowerkach, miała być setka ale plany się pokrzyżowały i z Zawiercia wróciliśmy pociągiem. Trasę poprowadziliśmy tak aby jak najwięcej jechać wzdłuż szlaku orlich gniazd, więc trochę zamków się widziało. Przed Zawierciem, za Kotowicami dopadła nas ulewa jakiej jeszcze w życiu nie widziałem. Ściana deszczu lała się z nieba przez bite 20min, a cała ulewa trwała około 1.5h, droga zamieniła się w rzekę po pół koła po pierwszych 5 minutach, do tego koncert błyskawic i grzmotów, siedzieliśmy pod wiatą autobusową w samym środku nawałnicy. I co? i co? Jak zawsze, ale to zawsze biorę ze sobą aparat, to teraz coś mnie podkusiło aby nie brać... tak więc zdjęć nie będzie a było by na co popatrzeć, żałuję, żałuję i obiecuję poprawę. Strata czasowa jaką ponieśliśmy przez burzę nie pozwoliła nam wracać na rowerach do samej Dąbrowy, w Zawierciu wsiedliśmy w pociąg. Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
49.50 km
20.00 km teren
02:11 h
22.67 km/h:
Temperatura:21.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Silesia MTB
Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 29.05.2011 | Komentarze 5
Pogoda piękna, brak upału, temperatura w granicach 21*, dystans giga więc 3 pętle po 17km. Trasa przygotowana wzorcowo, dużo osób na trasie wskazujących kierunek jazdy, pomimo tego, że wszędzie było otaśmowane. Asfalt suchy, na leśnych ścieżkach gdzieniegdzie trochę błotka. Trasa łatwa technicznie, płaska, jednak na leśnych odcinkach mocno się zwalniało, dużo krótkich podjazdów i kilka długich szybkich zjazdów.Mój pierwszy maraton, przed startem oczywiście snickers i go. Myślę, że lepiej bym wypadł na dystansie mega (2 kółka) bo ta trzecia pętla było robiona już resztkami i sporo osób mnie dogoniło. Jak zwykle źle rozłożyłem siły, muszę się tego nauczyć, bo generalnie od początku ostro cisnę no i z czasem co raz to wolniej, aż kompletnie opadam ;) .
Rower ogólnie spisał się jak zawsze wzorowo, w jednym miejscu tylko gdzieś z konika spadł łańcuch i musiałem trochę pokombinować aby go nałożyć, uciekł mi ogon za którym jechałem i potem już było coraz gorzej, po wyścigu okazało się, że łożyska w kółkach od przerzutki już do niczego się nie nadają i trzeba je wymienić.
Z wyniku mimo wszystko jestem zadowolony, myślałem, że będzie gorzej. Open 65 na 102 i 34 na 47 w m2, już jest coraz bliżej do połowy stawki.
Zdjęcia autorstwa tatusia który mi dziś towarzyszył:

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB - finisz© marcin1111

Silesia MTB - finisz© marcin1111
Zapomniałem dodać: Jako że były to również mistrzostwa Śląska AZS'u a politechnika śląska jako uczelnia zajęła wśród mężczyzn pierwsze miejsce to i załapałem się na podium ;)

podium© marcin1111
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
12.30 km
12.30 km teren
00:58 h
12.72 km/h:
Temperatura:10.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Family cup - Rabsztyn
Sobota, 21 maja 2011 · dodano: 21.05.2011 | Komentarze 6
Jak rok temu, wystartowałem w rajdzie xc w Rabsztynie. Jak rok temu ładnie padało lecz było nieco cieplej. Ale tym razem zabrałem brata który zajął 3 miejsce w swojej grupie wiekowej na 8 zawodników. Mieli do pokonania jedną skróconą pętlę około 1km. Ja w swojej grupie miejsce 4/5, czyli przedostatnie miejsce tak jak rok temu, z tym, że z mniejszymi stratami do prowadzącego. Do pokonania było 6 kółek po 2km, przez 3 kółka jechałem razem z jednym chłopakiem (nawet nie wiem czy to była moja grupa bo startowały razem 3), później mi odskoczył, przez cały wyścig cisnął na mnie jeden zawodnik, na zjazdach regularnie mnie doganiał, ja zaś uciekałem mu na podjazdach i tak udało się utrzymać pozycję do mety.Jedyne co mnie trochę zdziwiło to fakt, że brat nie dostał nawet dyplomu za zajęcie swojego miejsca, tylko dla tego, że nie był z województwa małopolskiego, a co za problem wydrukować trochę więcej dyplomów żeby dzieciaki miały radochę i pamiątkę. Takie ta impreza ma zasady, cóż... Cykl wyścigów odbywa się w całej Polsce, na każdym zdobywa się punkty do kwalifikacji do finału, ale de facto rywalizują tylko mieszkańcy danego województwa, reszcie jest nadawane chlubne miano PK (poza konkursem) co jest zawsze dogłębnie podkreślane przy każdym wyczytaniu nazwiska, jak by sprawa dotyczyła życia i śmierci. hehe, z czasem pewnie zawodnicy będą jeździć ze specjalnymi nalepkami na koszulkach co by czasem zdjęć nie robić tym z innego województwa ;) .
Poza tym fajnie spędzony czas.
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
42.50 km
0.00 km teren
02:50 h
15.00 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Zagłębiowska Masa Krytyczna
Sobota, 30 kwietnia 2011 · dodano: 01.05.2011 | Komentarze 0
Na masie byłem drugi raz, w tym roku wziąłem brata ze sobą. Pojechaliśmy do Sosnowca na rowerkach a stamtąd ze wszystkimi z powrotem do Dąbrowy, gdzie przywitał nas mocny deszcz a poza tym ciepła zalewajka, śpiewał też jakiś zespół reggae. Udział wzięło około 1300 osób, co wydaje się dużą liczbą mając na uwadze zapowiadaną pogodę. Kuba przejechał do tej pory najdłuższy dystans dzienny i bardzo dzielnie to zniósł, a ten deszcz chyba bardziej zmęczył mnie niż jego ;) Samej trasy masy krytycznej było nieco ponad 13km, resztę zrobiliśmy na dojazdach. Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
37.50 km
27.50 km teren
02:10 h
17.31 km/h:
Temperatura:3.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Akademickie Mistrzostwa Śląska w Gliwicach
Niedziela, 27 marca 2011 · dodano: 27.03.2011 | Komentarze 0
Uffff... To było dla mnie coś strasznego, pierwszy start w tym roku. Zegarek sam się przestawił i w efekcie zadzwonił godzinę później - efekt - na miejscu byłem 10min przed startem (przynajmniej była dobra rozgrzewka). Pogoda była ładna, dzień wcześniej popadało, więc natura odpowiednio trasę przygotowała - dzisiaj słonecznie aczkolwiek zimno. Startowało około 30 zawodników z czego znakomitą większość widziałem po starcie jakieś 300m - później tylko przy dublach. Drugie kółko było najgorsze (pod względem psychiki): "już nigdy więcej" ;) . A 2 ostatnie najlepsze - jakoś łatwiej pokonywało się podjazdy. Zdążyłem zrobić 5 kółek na 7 - pierwszy kończy to reszta też. Miejsce przedostatnie nie licząc osób, którym rowery odmówiły posłuszeństwa - kilka zerwanych łańcuchów i kilka innych awarii widziałem. Mój spec jak zwykle bezawaryjnie ;) i to mnie najbardziej cieszy, bo kiedy rower zrobi kaput to nie ma żadnej przyjemności z takich imprez - więc jeśli człowiek nie walczy o pozycję, to najważniejsze jest aby po prostu pokonać trudności na trasie i ukończyć wyścig.Widziałem że fotki były pstrykane, jak uda mi się coś zdobyć to zamieszczę.
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
22.50 km
22.50 km teren
01:20 h
16.88 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
X kolarski wyścig terenowy w Jaworznie-Pieczyska
Czwartek, 11 listopada 2010 · dodano: 14.11.2010 | Komentarze 0
Wyścig na wysokim poziomie "trudności" - udział w wyścigu wzięły takie osobistości jak Ania Szafraniec. Na trasie brak przewyższeń całość polegała na pokonywaniu zakrętów a raczej ciągłych zwrotów dookoła drzew. Trasa była śliska, nawierzchnia to głównie błoto, mokra ziemia i trawa. Grupa elite miała do pokonania 8 pętli po 3.3km. Zaraz przed naszym startem dosyć mocno popadało więc trasa była śliska i trzeba było uważać żeby nie wylądować w błocie. Na starcie ustawiłem się na szarym końcu, cały wyścig jechało mi się dobrze, udawało się wyprzedzać kolejnych zawodników, na 4 kółku dublował mnie pierwszy zawodnik, w zasadzie moje tempo do 6 kółka było równe, później zaczął dokuczać głód a po jakimś czasie poczułem że spaliłem ostatnie cukry jakie były do spalenia. Siódmą pętle przejechałem bardzo wolno, można powiedzieć że na oparach, w tym czasie dogoniło mnie kilku zawodników a mnie udało się wyprzedzić jeszcze jednego zawodnika, który osłabł jeszcze bardziej niż ja. Ósmego kółka już bym nie przejechał ale na szczęście kazali już skończyć więc wyścig zakończyłem z wynikiem: +1 okrążenie. Całość udało się przejechać 43 zawodnikom na 82. Ja zajechałem na 43-71 miejscu (tylu miało +1 kółko) - niestety chipów nie było więc nie znam dokładnego miejsca a organizatorzy przestawali liczyć miejsca po 43.Nie jestem zadowolony z faktu, że nie zdołałem zakwalifikować się do pierwszej połówki, ale pocieszam się faktem, że konkurencja była na prawdę na bardzo wysokim poziomie i po prostu było to ponad moje możliwości - po prostu, jeśli chcę być zadowolony z wyników muszę więcej trenować, i to jest bardzo motywujące :)
fotki

Rajd rowerowy w Jaworznie - start© marcin1111

rajd rowerowy w Jaworznie - na trasie© marcin1111
to jest śmieszne zdjęcie ;)

rajd rowerowy w Jaworznie - koncówka© marcin1111
o oto mój brat który brał udział w swoich pierwszych zawodach

rajd rowerowy w Jaworznie - młodsi© marcin1111
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
21.50 km
9.00 km teren
00:45 h
28.67 km/h:
Temperatura:13.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
I Dębowy Maraton rolkowo-rowerowy
Niedziela, 19 września 2010 · dodano: 19.09.2010 | Komentarze 0
Bardzo fajna impreza, dobra pogoda, jak na pierwszy raz to organizatorzy poradzili sobie bardzo dobrze, czytelnie oznakowana trasa, chipy, elektroniczne zapisy. Limit uczestników został wyczerpany na tydzień przez zawodami. Dodatkowo każdy dostał pamiątkowy kubek, koszulkę i o ile dojechał do mety - medal.Jestem bardzo zadowolony z udziału a mój wynik bardzo mnie zaskoczył.
Po raz pierwszy miałem okazję przekonać się ile daje jazda w grupie. Na prawdę można sobie odpocząć trzymając się czyjegoś ogona :) nie tracąc tempa.
m-20 30/86
open 68/231
i dodatkowo rekord średniej prędkości - samemu nie był bym w stanie tego osiągnąć
No i spodobały mi się maratony, za rok na pewno będzie więcej startów w tego typu wyścigach

przed startem© marcin1111

jeszcze batonik przed strtem© marcin1111

lansik po wyścigu w mikrowanie :)© marcin1111
http://photo.bikestats.eu/zdjecie,dodaj-wiele.html

parasole jadłodajni© marcin1111

dmuchany pajac© marcin1111

rowerzysta© marcin1111
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
112.00 km
45.00 km teren
06:08 h
18.26 km/h:
Temperatura:23.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Pierwsza setka w tym sezonie
Sobota, 26 czerwca 2010 · dodano: 27.06.2010 | Komentarze 1
Wybrałem się z Mariuszem do Smolenia, pogoda była piękna, lekki wiatr, fajnie się jechało.A oto relacja - pewnie nie będzie zbyt porywająca i ciekawa - nie umiem ciekawie pisać ale może chociaż pooglądacie zdjęcia ;) :
Terenowo z Dąbrowy do Łaz

W stronę Łaz© marcin1111

W drodze do Łaz© marcin1111
A to już droga za Rokitnem - staraliśmy się wybierać głównie drogi gruntowe i nie jeździć asfaltem

Droga za Rokitnem© marcin1111
Nowe KIA w środku lasu, obok stał rozładowany tir. W drodze do Hutki-Kanki

Rozładowane nowe KIA w lesie przed Hutki-Kanki© marcin1111
I Mariusz przed dość długim i bardzo przyjemnym zjazdem

W drodze do Hutki-Kanki© marcin1111
Góra Chełm - można było na nią wjechać ale my okrążyliśmy ją od północy

Góra Chełm© marcin1111
Następnie wjechaliśmy w las dążąc do Śrubarni, tutaj zaczął się cięzki teren, dużo luźnego piasku, luźne gałęzie, korzenie i błocko

Lasy pomiędzy Śrubarnią a Hutki-Kanki© marcin1111

Lasy pomiędzy Śrubarnią a Hutki-Kanki© marcin1111
I odpoczynek na urokliwej polance zaraz przed Śrubarnią.

Odpoczynek na szczycie© marcin1111
A tu już po samym Smoleniem:

Skałki pod Smoleniem© marcin1111
Niestety pod sam zamek w Smoleniu nie można podejść, bo grozi zawaleniu :(
Ale udało się obejść zamek i dojść bo taką oto kamienną bramę:

pod zamkiem w Smoleniu© marcin1111
Po chwili opuszczamy Smoleń od strony południowej i kierujemy się w stronę Bydlina

Za smoleniem w poszukiwaniu szlaku© marcin1111
Jak wiadomo szlaki Jury są doskonale utrzymane, a tu dowód na to: ławka dla prawdziwych twardzieli

Ławka dla prawdziwych hardcor'ów ;D© marcin1111
Dalej szlakiem rowerowym gdzieś w Górach Bydlińskich:

Gdzieś w Górach Bydlińskich© marcin1111
A to dalej nasz szlak rowerowy, jak widać w doskonałym stanie:

Szlak rowerowy Gór Bydlinskich© marcin1111
Ołtarz ku czci partyzantom AK w latach 1939-45

Ołtarz ku czci partyzantom Armii Krajowej 1939-45© marcin1111
I właściwie później zdjęć już nie robiłem, pojawiła się cywilizacja, a razem z tym asfaltowe drogi, jechało się szybko i bez postojów. Pomimo tego nigdzie nie mogliśmy znaleźć żadnej jadłodajni aż do Chechła gdzie zjedliśmy bigos i kilka kromek chleba, następnie pokierowaliśmy się na Błędów a stamtąd do domu. Okazało się że zostało nam 5km do pierwszej setki w tym sezonie więc postanowiliśmy skoczyć i objechać Pogorie IV.
W całej wycieczce spotkaliśmy bardzo mało rowerzystów, jedynie jakąś grupę zorganizowaną w Hutki-Kanki, 2 kolarzy pod Smoleniem, i udało mi się dogonić jednego Pana w koszulce specialized przed Pogorią na Antoniowie, którego pozdrawiam ;) poza tym kompletnie nic (nie licząc miejscowych).
na koniec panoramka

panorama z Łaz© marcin1111
#lat=50.43542&lng=19.51824&zoom=12&type=1
a oto wszystkie zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/106535306749960154887/Smolen?feat=directlink
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
40.00 km
10.00 km teren
02:00 h
20.00 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
leśne rowerowe offroad
Środa, 2 czerwca 2010 · dodano: 02.06.2010 | Komentarze 0
Z kolegą wybrałem się do lasu w celu sprawdzenia naszych umiejętności przeprawowych na rowerach, rano popadało więc w lesie było baaaardzo dużo wody, błota i mułu. Szymon zaplanował kilkanaście sekcji do zaliczenia: między innymi strome trawersy do pokonanie pomiędzy wierzbami, przeprawy przez zalane cały boży rok dróżki które teraz były jeszcze bardziej bardziej zalane, śliskie zjazdy itd. Muszę przyznać, że jest to ciekawy sposób wykorzystania roweru, ale mnie nie przypadł do gustu, więc powiedziałem kumplowi, że już nigdy więcej takich atrakcji ;) ja jestem typem czyścioszka i nie sprawia mi frajdy bablanie się w mule i błocie po kolana, poza tym więcej tam było prowadzenia, wprowadzania i wyciągania roweru niż samej jazdy. Sądzę również że sprzęt też trochę na tym cierpi, może nawet trochę bardziej niż trochę - może jeśli miał bym drugi tańszy rowerek to ten problem by nie wystąpił...Niestety gdzieś pod czas tej wyprawy zgubiłem licznik :( w zasadzie nie wiem jak to mogło się stać, rower ani razu mi nie upadł, w zasadzie nie było okazji aby mógł w jakiś sposób się odczepić. Poza tym zgubiłem go na odcinku gdzie nie było większych przepraw, wybojów itp. przeszukałem drogę 3 razy ale ślad po nim zaginął, równie dobrze mógłbym go zgubić na przejażdżce po lesie, czyżby to mocowanie sigmy było takie słabe? więc na razie nie będę wpisywał niestety żadnych danych do dziennika :( te jeszcze wpisałem ponieważ orientacyjnie mniej więcej wiem ile było.
Poza tym zepsuł się niespodziewanie przycisk od tylnej lampki - również zabawna sytuacja ponieważ od nowości ani razu jej nie używałem, jedynie na samym początku kilka razy włączyłem, ale wtedy jeszcze działał...
zdjęcia:
to ja :)

rowerowy off-road© marcin1111
a tu Szymek expert od takich zadań

rowerowy off-road© marcin1111
i znowu Szymek

rowerowy off-road© marcin1111
Kategoria treningi, wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
76.50 km
15.00 km teren
05:04 h
15.10 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
family cup - rabsztyn
Niedziela, 16 maja 2010 · dodano: 17.05.2010 | Komentarze 0
Mój pierwszy w życiu rajd rowerowy ;)Dzień wcześniej (15 maj) udałem się z kumplem do jego babci do Olkusza co by było bliżej na rajd, na szczęście w ten dzień nie padało i mogliśmy normalnie dotrzeć do Olkusza. Przygotowaliśmy rowery i odpoczęliśmy przed następnym dniem...
Dzień rajdu
Pogoda super, zimno, silny wiatr, pada od rana, dużo błota, a trasa przebiega wyłącznie po trawie i błotnistych ścieżkach. Mieliśmy do pokonania 6 kółek o długości około 2 km każde (w statystykach podałem trasę łącznie z dojazdem do Rabsztyna z Dąbrowy Górniczej i powrotem po rajdzie do Olkusza). Jestem okropnie zadowolony, że udało mi się ukończyć rajd w tak trudnych warunkach, rowerek również spisał się znakomicie, prędkość rzadko była wyższa niż 10 kmh, dużo stromych i "mulastych" podjazdów. Najgorsze było pierwsze kółko, już na samym początku dostałem okropnej zadyszki, ręce były tak zdrętwiałe że nie mogłem wrzucić z przodu drugiego biegu kciukiem, poza tym buty gdzieś uciskały i stopy miałem praktycznie cały czas zdrętwiałe. Od drugiego kółka oddech uspokoił się, do rąk wróciło czucie, zaliczyłem jedną glebę, ale bez większych obrażeń (rozcięte kolano) adrenalina pozwoliła jechać dalej ;). Rajd ukończyłem przedostatni w swojej grupie wiekowej: 5/6 i ostatecznie zrobiłem 5 okrążeń (z powodu pogody w momencie kiedy pierwszy zawodnik z grupy wiekowej dojedzie na metę pozostali niezależnie od tego ile mają kółek zrobionych kończą na bieżącym).
Nauczyłem się, że nigdy więcej w życiu na żaden wyścig nie zabiorę błotników ;D bardzo mi się podobało i na pewno w tym roku będzie więcej takich wypadów, jest to również duża mobilizacja do tego aby trenować.
Z czasem uaktualnię galerię:

family cup rabsztyn - olkuszanin.pl© marcin1111

rabsztyn family cup - olkuszanin.pl© marcin1111

family cup rabsztyn - olkuszanin.pl© marcin1111
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy


