Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2011
| Dystans całkowity: | 371.50 km (w terenie 100.00 km; 26.92%) |
| Czas w ruchu: | 18:19 |
| Średnia prędkość: | 20.28 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 65.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 11 |
| Średnio na aktywność: | 33.77 km i 1h 39m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
72.00 km
20.00 km teren
03:47 h
19.03 km/h:
Temperatura:23.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
from Częstochowa
Środa, 20 lipca 2011 · dodano: 21.07.2011 | Komentarze 0
Z Mariuszem. Do Częstochowy z rana pociągiem i powrót na rowerkach, miała być setka ale plany się pokrzyżowały i z Zawiercia wróciliśmy pociągiem. Trasę poprowadziliśmy tak aby jak najwięcej jechać wzdłuż szlaku orlich gniazd, więc trochę zamków się widziało. Przed Zawierciem, za Kotowicami dopadła nas ulewa jakiej jeszcze w życiu nie widziałem. Ściana deszczu lała się z nieba przez bite 20min, a cała ulewa trwała około 1.5h, droga zamieniła się w rzekę po pół koła po pierwszych 5 minutach, do tego koncert błyskawic i grzmotów, siedzieliśmy pod wiatą autobusową w samym środku nawałnicy. I co? i co? Jak zawsze, ale to zawsze biorę ze sobą aparat, to teraz coś mnie podkusiło aby nie brać... tak więc zdjęć nie będzie a było by na co popatrzeć, żałuję, żałuję i obiecuję poprawę. Strata czasowa jaką ponieśliśmy przez burzę nie pozwoliła nam wracać na rowerach do samej Dąbrowy, w Zawierciu wsiedliśmy w pociąg. Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
35.00 km
15.00 km teren
01:47 h
19.63 km/h:
Temperatura:18.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
po okolicach
Sobota, 16 lipca 2011 · dodano: 16.07.2011 | Komentarze 0
Kategoria na luzie
Dane wyjazdu:
29.00 km
5.00 km teren
01:16 h
22.89 km/h:
Temperatura:27.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
trening buczyny
Środa, 13 lipca 2011 · dodano: 13.07.2011 | Komentarze 4
Pętla na buczynach, bardzo fajna bo można zrobić na prawdę dużo kilometrów w terenie sporadycznie wjeżdżając na asfalt. Dziś późno wyjechałem i skróciłem drugą pętlę, gdyby nie to wyszło by w sumie 40km w tym 5 po asfalcie.mapki:
w tym lesie w sumie można tworzyć trasy w nieskończoność, jest tyle ścieżek, że możliwości jest bardzo dużo.
Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
35.50 km
14.00 km teren
01:18 h
27.31 km/h:
Temperatura:17.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
pogoria
Wtorek, 12 lipca 2011 · dodano: 12.07.2011 | Komentarze 0
Trzeba się w końcu spiąć i co dziennie zacząć jeździć, gdziekolwiek, obojętnie jak ale jeździć. Bardzo fajna pogoda, chłodno, dużo chmur, mały wiatr. Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
18.00 km
4.00 km teren
00:50 h
21.60 km/h:
Temperatura:20.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Tucznawa
Poniedziałek, 11 lipca 2011 · dodano: 12.07.2011 | Komentarze 0
Na luzie wieczorkiem wyszedłem pojeździć z Mariuszem, który wymienił dziś cały napęd w swoim crossie po ponad 30k km - imponujący wynik :) a rowerek znowu chodzi jak nówka Kategoria na luzie
Dane wyjazdu:
19.00 km
5.00 km teren
01:20 h
14.25 km/h:
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:
na Molo
Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
Na kompletnym luzie z bratem Kubą i z Mariuszem. Pojechaliśmy na pogorię III gdzie otwarli już molo Kategoria na luzie
Dane wyjazdu:
17.40 km
4.00 km teren
01:03 h
16.57 km/h:
Temperatura:30.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Makowski dzień III
Piątek, 8 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
Dziś do godziny 10 musimy się wykwaterować co by nie płacić za kolejną nockę, bagaże zostawiamy w recepcji i uderzmy na Lanckoronę. Z rana słonecznie i ciepłodziś już krótsza wycieczka, o 16 mamy pociąg powrotny. Lanckoronę zdobywamy w miarę wcześnie, zwiedzamy stare zabudowania, wspinamy się na ruiny zamku. Zaczyna się chmurzyć i kiedy jemy lody na rynku spada pierwszy deszcz, po chwili zjeżdżamy na dół i wracamy do Kalwarii. Mamy dużo czasu, jemy obiad, później kremówkę, herbatkę itd. W międzyczasie mamy oberwanie chmury i ściana deszczu spada na klasztor. W odpowiedniej porze odbieramy bagaże i zjeżdżamy do centrum, a później na dworzec. Wracamy do domu.
#lat=49.85104&lng=19.66501&zoom=13&type=1
Zdjęcia:
podczas postoju w drodze na Lanckoronę postanowiliśmy walnąć se fote:

wspólne zdjęcie w drodze na Lanckoronę© marcin1111
na szczycie:

Na szczycie góry© marcin1111
ruiny zamku:

ruiny zamku w Lanckoronie© marcin1111
tak tak, wygląda jak wejście do morii (z odrobiną wyobraźni :P )

Ja i tajemnicza brama© marcin1111
w planach jest też filmik z wycieczki, jak znajdę czas i go skleję jakoś sensownie
Kategoria wycieczki kilkudniowe
Dane wyjazdu:
58.60 km
8.00 km teren
02:40 h
21.98 km/h:
Temperatura:27.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Makowski dzień II
Czwartek, 7 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
Dzisiejszy cel to Wadowice i Inwałd.Pogoda słoneczna, zero chmurki - typowy piekarnik
Wyjazd o godzinie 10:30, na dobry początek konkretny 2km podjazd, tak na rozgrzewkę, zaraz potem wjeżdżamy w teren i właściwie szlakiem rowerowym dojeżdżamy do samych Wadowic, jedzie się o wiele przyjemniej niż wczoraj pomimo teoretycznie mniej przyjemniej pogody i jednego odcinka drogi... No właśnie, wróćmy do szlaku rowerowego. Droga szutrowa pomalutku zamieniała się w dróżkę, później w dróżyczkę, dróżyczuńkę następnie zabrakło mi zdrobnień i nie było już nic poza wielkimi trawami, po chwili napęd był zapchany od zielska i trzeba było prowadzić, do tego owady doprowadzały do szału. 20min prowadzenia i po "wyczyszczeniu" napędu znowu można było wsiąść na rower i jechać. W Wadowicach cały rynek rozkopany więc zjedliśmy kremówkę (choć co raz bardziej przypomina już karpatkę), trochę posiedzieliśmy w cieniu i ruszyliśmy na Inwałd do sławnego parku miniatur. W czasie drogi znowu trochę zabłądziliśmy, ale mili mieszkańcy tamtych terenów szybko pokazali nam jak dotrzeć na główny trakt, więc nie straciliśmy dużo czasu.
W Inwałdzie poza zwiedzaniem zjedliśmy obiad, pojeździliśmy gokartami na których rozwaliłem sobie telefon... i przeszedłem labirynt.
Powrót inną drogą, na kwaterze byliśmy o 19. Bardzo przyjemnie się jechało i po raz pierwszy w życiu miałem wrażenie, że w sumie było więcej z górki niż pod górkę ;)
zdjęcia:
Mariusz pokonuje wspomniany podjazd na początku trasy:

Po mocnym podjeździe© marcin1111
wspólna fota (autor: bagażnik rowerowy roweru Mariusza)

wspólna fota przy kapliczce© marcin1111
A teraz zrobili zdjęcie mi :D :

Na rowerze© marcin1111
i drugie:

na rowerze© marcin1111
Taką tabliczkę znaleźliśmy po drodze ;)

Alaska© marcin1111
A dzisiaj taka panorama:

panorama na ziemię Kalwaryjską© marcin1111
zdjęcia z Inwałdu - parku miniatur. Figury zarombiaście realistyczne i wiernie odwzorowane, zamieszczę tylko kilka, polecam każdemu jechać i obejrzeć:

Bigben - Inwałd© marcin1111

Plac Świętego Piotra© marcin1111

koloseum - Inwałd© marcin1111

Zamek w Będzinie - Inwałd© marcin1111

wenecja - Inwałd© marcin1111
labirynt pokaźnych rozmiarów ale udało się znaleźć wyjście :)

labirynt - Inwałd© marcin1111
no i powrót

na rowerze© marcin1111
Kategoria wycieczki kilkudniowe
Dane wyjazdu:
49.00 km
10.00 km teren
02:37 h
18.73 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Makowski dzień I
Środa, 6 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
3-dniowa wycieczka na Beskid Makowski w okolicy Kalwarii Zebrzydowskiej.Wyjeżdżamy późnym rankiem około godziny 9, pociągiem do Kalwarii, tam wynajmujemy kwaterę u Bernardynów ot tak żeby było gdzie przenocować i się umyć. Od rana pada deszcz, nie bardzo obficie, ale ciągle, kiedy zajeżdżamy około godziny 14 przestaje i robi się bardzo przyjemna pogoda do jazdy na rowerze, przyjemny chłodek, bez słońca, ale też bez deszczu.
W teren wyjeżdżamy dopiero o 16, więc dużo nie zwiedzimy. Nie mamy konkretnego celu w postaci miejscowości, jedziemy tak daleko na południe w góry aby zdążyć wrócić na 21. Staramy się jechać jak najczęściej ścieżkami leśnymi, szlakami pieszymi i rowerowymi, już po pierwszych minutach rowerek był odpowiednio ubłocony, gleba była mokra po całodniowym deszczu i dużo błota sypało spod kół. Często robiliśmy przerwy, pomimo sprzyjającej pogody jechało się ciężko, co chwile podjazdy 10-14% - mimo wszystko lubię to :) Kilka razy pomyliliśmy drogę, raz nawet po połowie godziny jazdy wróciliśmy w to samo miejsce :D Kryzysowa sytuacja była po wieczór, godziny 21:00 a my zjechaliśmy w jakieś pola z 3 stron otoczonych rzeką (mapa mówiła coś innego), czas naglił bo o 22:00 bramy klasztoru są zamykane i był by problem. Mogliśmy próbować przeprawiać się przez rzeczkę albo wrócić się. Ostatecznie znaleźliśmy miejsce gdzie wody było na tyle wąsko że można było przejść na drugi brzeg. Wylądowaliśmy u kogoś na podwórku :P a do klasztoru zdążyliśmy.
zdjęcia:
las zaraz po opuszczeniu klasztora

Kalwaryjskie lasy© marcin1111
kilka panoram na Beskid Makowski a przynajmniej jego część:

Panorama na Beskid Makowski© marcin1111

Panorama na Beskid Makowski© marcin1111

Panorama na beskidzkie pola© marcin1111
takie tam...

rower widziany oczami jeźdźca ;)© marcin1111
Mariusz po kolejnym podjeździe:

Po kolejnym podjeździe© marcin1111
a teraz piękny widok na pola przy zachodzącym słońcu:

pola w blasku zachodzącego słońca© marcin1111
i powrót do klasztoru, już robiło się ciemno

Klasztor w Kalwarii© marcin1111
Kategoria wycieczki kilkudniowe
Dane wyjazdu:
16.00 km
10.00 km teren
00:49 h
19.59 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Dolomity
Sobota, 2 lipca 2011 · dodano: 02.07.2011 | Komentarze 1
Zaraz po Pogorii spotkałem się z Mariuszem i ruszyliśmy lasami w stronę Łośnia po drodze mijając kopalnie dolomitów (takie mini kolorado ;) ). W lasach lepiej niż na pogorii, zero wiatru i o dziwo brak komarów, pojedliśmy poziomek, porobiliśmy fotki i wpadł pomysł aby jechać w przyszłym tygodniu na 3 dni do Kalwarii pod namiot, trochę pozwiedzać na dwóch kółkach tamte tereny. Trzeba zebrać jeszcze ze 2 kompanów.fotki:

Droga wzdłuż kopalni dolomitów© marcin1111

panorama na kopalnie dolomitów© marcin1111

kopalnia dolomitów a za nią zielona Dąbrowa© marcin1111

Gdzieś w lesie© marcin1111
Kategoria na luzie


