Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Dane wyjazdu:
58.60 km
8.00 km teren
02:40 h
21.98 km/h:
Temperatura:27.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Makowski dzień II
Czwartek, 7 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
Dzisiejszy cel to Wadowice i Inwałd.Pogoda słoneczna, zero chmurki - typowy piekarnik
Wyjazd o godzinie 10:30, na dobry początek konkretny 2km podjazd, tak na rozgrzewkę, zaraz potem wjeżdżamy w teren i właściwie szlakiem rowerowym dojeżdżamy do samych Wadowic, jedzie się o wiele przyjemniej niż wczoraj pomimo teoretycznie mniej przyjemniej pogody i jednego odcinka drogi... No właśnie, wróćmy do szlaku rowerowego. Droga szutrowa pomalutku zamieniała się w dróżkę, później w dróżyczkę, dróżyczuńkę następnie zabrakło mi zdrobnień i nie było już nic poza wielkimi trawami, po chwili napęd był zapchany od zielska i trzeba było prowadzić, do tego owady doprowadzały do szału. 20min prowadzenia i po "wyczyszczeniu" napędu znowu można było wsiąść na rower i jechać. W Wadowicach cały rynek rozkopany więc zjedliśmy kremówkę (choć co raz bardziej przypomina już karpatkę), trochę posiedzieliśmy w cieniu i ruszyliśmy na Inwałd do sławnego parku miniatur. W czasie drogi znowu trochę zabłądziliśmy, ale mili mieszkańcy tamtych terenów szybko pokazali nam jak dotrzeć na główny trakt, więc nie straciliśmy dużo czasu.
W Inwałdzie poza zwiedzaniem zjedliśmy obiad, pojeździliśmy gokartami na których rozwaliłem sobie telefon... i przeszedłem labirynt.
Powrót inną drogą, na kwaterze byliśmy o 19. Bardzo przyjemnie się jechało i po raz pierwszy w życiu miałem wrażenie, że w sumie było więcej z górki niż pod górkę ;)
zdjęcia:
Mariusz pokonuje wspomniany podjazd na początku trasy:

Po mocnym podjeździe© marcin1111
wspólna fota (autor: bagażnik rowerowy roweru Mariusza)

wspólna fota przy kapliczce© marcin1111
A teraz zrobili zdjęcie mi :D :

Na rowerze© marcin1111
i drugie:

na rowerze© marcin1111
Taką tabliczkę znaleźliśmy po drodze ;)

Alaska© marcin1111
A dzisiaj taka panorama:

panorama na ziemię Kalwaryjską© marcin1111
zdjęcia z Inwałdu - parku miniatur. Figury zarombiaście realistyczne i wiernie odwzorowane, zamieszczę tylko kilka, polecam każdemu jechać i obejrzeć:

Bigben - Inwałd© marcin1111

Plac Świętego Piotra© marcin1111

koloseum - Inwałd© marcin1111

Zamek w Będzinie - Inwałd© marcin1111

wenecja - Inwałd© marcin1111
labirynt pokaźnych rozmiarów ale udało się znaleźć wyjście :)

labirynt - Inwałd© marcin1111
no i powrót

na rowerze© marcin1111
Kategoria wycieczki kilkudniowe
Dane wyjazdu:
49.00 km
10.00 km teren
02:37 h
18.73 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Makowski dzień I
Środa, 6 lipca 2011 · dodano: 10.07.2011 | Komentarze 0
3-dniowa wycieczka na Beskid Makowski w okolicy Kalwarii Zebrzydowskiej.Wyjeżdżamy późnym rankiem około godziny 9, pociągiem do Kalwarii, tam wynajmujemy kwaterę u Bernardynów ot tak żeby było gdzie przenocować i się umyć. Od rana pada deszcz, nie bardzo obficie, ale ciągle, kiedy zajeżdżamy około godziny 14 przestaje i robi się bardzo przyjemna pogoda do jazdy na rowerze, przyjemny chłodek, bez słońca, ale też bez deszczu.
W teren wyjeżdżamy dopiero o 16, więc dużo nie zwiedzimy. Nie mamy konkretnego celu w postaci miejscowości, jedziemy tak daleko na południe w góry aby zdążyć wrócić na 21. Staramy się jechać jak najczęściej ścieżkami leśnymi, szlakami pieszymi i rowerowymi, już po pierwszych minutach rowerek był odpowiednio ubłocony, gleba była mokra po całodniowym deszczu i dużo błota sypało spod kół. Często robiliśmy przerwy, pomimo sprzyjającej pogody jechało się ciężko, co chwile podjazdy 10-14% - mimo wszystko lubię to :) Kilka razy pomyliliśmy drogę, raz nawet po połowie godziny jazdy wróciliśmy w to samo miejsce :D Kryzysowa sytuacja była po wieczór, godziny 21:00 a my zjechaliśmy w jakieś pola z 3 stron otoczonych rzeką (mapa mówiła coś innego), czas naglił bo o 22:00 bramy klasztoru są zamykane i był by problem. Mogliśmy próbować przeprawiać się przez rzeczkę albo wrócić się. Ostatecznie znaleźliśmy miejsce gdzie wody było na tyle wąsko że można było przejść na drugi brzeg. Wylądowaliśmy u kogoś na podwórku :P a do klasztoru zdążyliśmy.
zdjęcia:
las zaraz po opuszczeniu klasztora

Kalwaryjskie lasy© marcin1111
kilka panoram na Beskid Makowski a przynajmniej jego część:

Panorama na Beskid Makowski© marcin1111

Panorama na Beskid Makowski© marcin1111

Panorama na beskidzkie pola© marcin1111
takie tam...

rower widziany oczami jeźdźca ;)© marcin1111
Mariusz po kolejnym podjeździe:

Po kolejnym podjeździe© marcin1111
a teraz piękny widok na pola przy zachodzącym słońcu:

pola w blasku zachodzącego słońca© marcin1111
i powrót do klasztoru, już robiło się ciemno

Klasztor w Kalwarii© marcin1111
Kategoria wycieczki kilkudniowe
Dane wyjazdu:
16.00 km
10.00 km teren
00:49 h
19.59 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Dolomity
Sobota, 2 lipca 2011 · dodano: 02.07.2011 | Komentarze 1
Zaraz po Pogorii spotkałem się z Mariuszem i ruszyliśmy lasami w stronę Łośnia po drodze mijając kopalnie dolomitów (takie mini kolorado ;) ). W lasach lepiej niż na pogorii, zero wiatru i o dziwo brak komarów, pojedliśmy poziomek, porobiliśmy fotki i wpadł pomysł aby jechać w przyszłym tygodniu na 3 dni do Kalwarii pod namiot, trochę pozwiedzać na dwóch kółkach tamte tereny. Trzeba zebrać jeszcze ze 2 kompanów.fotki:

Droga wzdłuż kopalni dolomitów© marcin1111

panorama na kopalnie dolomitów© marcin1111

kopalnia dolomitów a za nią zielona Dąbrowa© marcin1111

Gdzieś w lesie© marcin1111
Kategoria na luzie
Dane wyjazdu:
22.00 km
5.00 km teren
00:52 h
25.38 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Pogoria
Sobota, 2 lipca 2011 · dodano: 02.07.2011 | Komentarze 0
duży wmordewind i to w dodatku dookoła pogorii, w którą stronę bym nie jechał ;) ale trzeba się cieszyć że nie pada i w ogóle można było wyjść. Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
27.00 km
5.00 km teren
01:06 h
24.55 km/h:
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Wracam do życia :)
Sobota, 25 czerwca 2011 · dodano: 25.06.2011 | Komentarze 0
Nareszcie wznowiłem jazdę na rowerze, okrągły miesiąc przerwy na to aby szybko zdać sesję. Tak wiec dziś przeprosiłem się z moim wierzchowcem i pojechałem zobaczyć co nowego na Pogorii.No i tak:
nowe molo:

Nowe molo na Pogorii III© marcin1111
Pogorię III można objechać już niemalże w 100% po nowym asfalcie, tudzież kostce.

Chodnik i ścieżka rowerowa na Pogorii III© marcin1111

Chodnik i ścieżka rowerowa na pogorii III© marcin1111
Wiatr był, więc żaglówki pływały:

Wiatr był więc żaglówki też© marcin1111
a to już na pogorii IV, nie wiem jak to się fachowo nazywa, coś jak kajak:

taka długa łódka© marcin1111
i z powrotem z pasażerami:

z powrotem z pasażerami© marcin1111
no i to by było na tyle
Kategoria na luzie
Dane wyjazdu:
22.00 km
13.00 km teren
00:54 h
24.44 km/h:
Temperatura:26.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Sekcja kolarska
Wtorek, 31 maja 2011 · dodano: 31.05.2011 | Komentarze 0
Dziś mniej, i dobrze bo jak wróciłem to zaraz zaczęło ostro lać i grzmocić. 5 kółek na krótszej, szybszej pętli. Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
49.50 km
20.00 km teren
02:11 h
22.67 km/h:
Temperatura:21.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Silesia MTB
Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 29.05.2011 | Komentarze 5
Pogoda piękna, brak upału, temperatura w granicach 21*, dystans giga więc 3 pętle po 17km. Trasa przygotowana wzorcowo, dużo osób na trasie wskazujących kierunek jazdy, pomimo tego, że wszędzie było otaśmowane. Asfalt suchy, na leśnych ścieżkach gdzieniegdzie trochę błotka. Trasa łatwa technicznie, płaska, jednak na leśnych odcinkach mocno się zwalniało, dużo krótkich podjazdów i kilka długich szybkich zjazdów.Mój pierwszy maraton, przed startem oczywiście snickers i go. Myślę, że lepiej bym wypadł na dystansie mega (2 kółka) bo ta trzecia pętla było robiona już resztkami i sporo osób mnie dogoniło. Jak zwykle źle rozłożyłem siły, muszę się tego nauczyć, bo generalnie od początku ostro cisnę no i z czasem co raz to wolniej, aż kompletnie opadam ;) .
Rower ogólnie spisał się jak zawsze wzorowo, w jednym miejscu tylko gdzieś z konika spadł łańcuch i musiałem trochę pokombinować aby go nałożyć, uciekł mi ogon za którym jechałem i potem już było coraz gorzej, po wyścigu okazało się, że łożyska w kółkach od przerzutki już do niczego się nie nadają i trzeba je wymienić.
Z wyniku mimo wszystko jestem zadowolony, myślałem, że będzie gorzej. Open 65 na 102 i 34 na 47 w m2, już jest coraz bliżej do połowy stawki.
Zdjęcia autorstwa tatusia który mi dziś towarzyszył:

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB© marcin1111

Silesia MTB - finisz© marcin1111

Silesia MTB - finisz© marcin1111
Zapomniałem dodać: Jako że były to również mistrzostwa Śląska AZS'u a politechnika śląska jako uczelnia zajęła wśród mężczyzn pierwsze miejsce to i załapałem się na podium ;)

podium© marcin1111
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy
Dane wyjazdu:
26.50 km
17.00 km teren
01:10 h
22.71 km/h:
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Sekcja kolarska
Czwartek, 26 maja 2011 · dodano: 28.05.2011 | Komentarze 0
Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
27.00 km
18.00 km teren
01:15 h
21.60 km/h:
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Sekcja kolarska
Wtorek, 24 maja 2011 · dodano: 25.05.2011 | Komentarze 2
Kategoria treningi
Dane wyjazdu:
12.30 km
12.30 km teren
00:58 h
12.72 km/h:
Temperatura:10.0
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Family cup - Rabsztyn
Sobota, 21 maja 2011 · dodano: 21.05.2011 | Komentarze 6
Jak rok temu, wystartowałem w rajdzie xc w Rabsztynie. Jak rok temu ładnie padało lecz było nieco cieplej. Ale tym razem zabrałem brata który zajął 3 miejsce w swojej grupie wiekowej na 8 zawodników. Mieli do pokonania jedną skróconą pętlę około 1km. Ja w swojej grupie miejsce 4/5, czyli przedostatnie miejsce tak jak rok temu, z tym, że z mniejszymi stratami do prowadzącego. Do pokonania było 6 kółek po 2km, przez 3 kółka jechałem razem z jednym chłopakiem (nawet nie wiem czy to była moja grupa bo startowały razem 3), później mi odskoczył, przez cały wyścig cisnął na mnie jeden zawodnik, na zjazdach regularnie mnie doganiał, ja zaś uciekałem mu na podjazdach i tak udało się utrzymać pozycję do mety.Jedyne co mnie trochę zdziwiło to fakt, że brat nie dostał nawet dyplomu za zajęcie swojego miejsca, tylko dla tego, że nie był z województwa małopolskiego, a co za problem wydrukować trochę więcej dyplomów żeby dzieciaki miały radochę i pamiątkę. Takie ta impreza ma zasady, cóż... Cykl wyścigów odbywa się w całej Polsce, na każdym zdobywa się punkty do kwalifikacji do finału, ale de facto rywalizują tylko mieszkańcy danego województwa, reszcie jest nadawane chlubne miano PK (poza konkursem) co jest zawsze dogłębnie podkreślane przy każdym wyczytaniu nazwiska, jak by sprawa dotyczyła życia i śmierci. hehe, z czasem pewnie zawodnicy będą jeździć ze specjalnymi nalepkami na koszulkach co by czasem zdjęć nie robić tym z innego województwa ;) .
Poza tym fajnie spędzony czas.
Kategoria wycieczki jednodniowe - rajdy


