Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Dane wyjazdu:
39.00 km
12.00 km teren
02:18 h
16.96 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Sądecki dzień 4
Piątek, 16 lipca 2010 · dodano: 20.07.2010 | Komentarze 0
Powroźnik - Wojkowa - KrynicaZ powodu upałów grupa dzisiaj postanowiła zostać w ośrodku, ja tego nie mogłem znieść i już od rana szukałem jakiejś trasy na wieczór +- 40km w terenie.
Postanowiłem jechać do Powroźnik na południe, następnie do Wojkowa pod granicę a następnie wzdłuż granicy jechać na południowy zachód do Leluchowa, stamtąd do Muszyny i asfaltem do bazy.
Wyjazd po 16, słonko jeszcze grzało mocno, szybko zajechałem do Wojkowa a stamtąd zaczęła się mordęga. Przywitał mnie dość stromy polny podjazd, a właściwie podejście. Co kilkadziesiąt metrów musiałem odpoczywać, słoneczko sadziło prosto w plecy i byłem caluśki mokrutki (dobrze że miałem spory zapas napojów). Miałem cały czas trzymać się żółtego szlaku aż do momentu kiedy będzie rozwidlenie i pojawi się szlak czerwony który biegnie wzdłuż granicy do Leluchowa - tutaj zaczęły się pierwsze problemy a mianowicie nie było czerwonego szlaku tam gdzie powinien być, na chwile gdzieś na drzewie się nawet pojawił ale później znikał, droga się kończyła i lipa, spędziłem na poszukiwaniach dobre pół godziny i już wiedziałem że nie zdążę zrobić całej trasy. Czerwonego nie znalazłem ale kierując się doświadczeniem wpadłem w bezdroża i szedłem w kierunku w którym na mój nos powinienem dojść do granicy a jako że słupki graniczne są numerowane (na mapie również) to dzięki temu pewnie zlokalizuje swoje położeni. I tak też się stało, po jakiś 2km błądzenia znalazłem słupek a zaraz potem czerwony szlak :D tylko wtedy już słoneczko zachodziło za wysokie góry, nie chciałem wracać bo bałem się że nie trafię z powrotem, więc pojechałem wzdłuż szlaku czerwonego tak jak planowałem. Po kilku kilometrach znalazłem odnogę która prawdopodobnie wiodła do Wojkowa od drugiej strony, z tą nadzieją zjechałem w dół i już po chwili znalazłem drogowskazy do wsi. W lesie minąłem jakąś grupę cyganów rozbijającą namioty, dziwny i niespotykany widok ;) . Z Wojkowa wróciłem do Bazy tą samą drogą.
?12817025062327
zdjęcia wkrótce...
Kategoria wycieczki kilkudniowe


