Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzę ja, Marcin z Dąbrowy Górniczej. Odkąd jestem na bikestats prześmigałem 3540.16 kilometrów w tym 982.50 nie na asfalcie. Jeżdżę z baaaardzo cięęężko wypracowaną średnią 19.83 km/h .
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy marcin1111.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
56.00 km 15.00 km teren
03:00 h 18.67 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m

Beskid Sądecki dzień 3

Czwartek, 15 lipca 2010 · dodano: 20.07.2010 | Komentarze 0

Muszyna - Wierchomla - Runek
Na dzisiaj osobiście przygotowałem trasę i wreszcie coś się zaczęło dziać, chłopaki dostali taki wycisk że chyba tego nie zapomną :D
Kierunek na południe do Muszyny
rynek w Muszynie © marcin1111

bardzo szybko bo ciągle w dół, z Muszyny cały czas główną trasą wzdłuż granicy i rzeki (czyli nadal w dół) do Wiercholmy.
koścółek drewniany © marcin1111

szosa © marcin1111

Po drodze jemy obiad (pierogi) i zbliża się godzina 15 czyli największe upały, ja zdążyłem sobie na jednym postoju uzupełnić zapasy wody ale reszta niestety nie, mieli coś tam jeszcze i twierdzili, że kupią napoje gdzie indziej. Ale później sklepu oczywiście nigdzie nie było, ukrop niesamowity, zero wiatru, zero chmur, chłopaki wysiedli bardzo szybko, więc pojechałem przodem poszukać jakiegoś sklepu, w końcu coś się znalazło, każdy zakupił sobie po 1,5 napoju plus wodę na drogę, a drugie tyle wypiliśmy przed sklepem ;). Smigneliśmy dalej aby niebawem zjechać na szlak turystyczny leśny, i dopiero tutaj zaczęły się trudności ponieważ w ciągu 7km musieliśmy wznieść się o jakieś 600m w górę na szczyt Runek, z chłopakami było ciężko.
Szlak na Runek © marcin1111

Szlak na Runek © marcin1111

Ja z Mariuszem dawaliśmy radę raczej bez problemu ponieważ zawsze co najmniej 2 razy dłużej odpoczywaliśmy niż Maciek i Tomek w oczekiwaniu na nich, poza tym Tomek zaczął okropnie marudzić i atmosfera zrobiła się dosyć nieprzyjemna bynajmniej dla mnie, dla tego aby nie denerwować się postanowiłem samotnie dokończyć trasę i wszystko było by wspaniale gdybym tylko nie zapomniał zabrać klucza od Mariusza do naszej bazy, efekt był taki, że 2 godziny musiałem czekać na resztę przed ośrodkiem, ale to było chyba i tak lepsze niż jechać z chłopakami i się wkurzać od tego marudzenia. Wracając do wycieczki, pod sam Runek wjechałem sam, to był chyba najlepszy podjazd jaki zaliczyłem w czasie tego wyjazdu.
Szlak na Runek © marcin1111

Szlak na Runek © marcin1111

Ów podjazd był trasą jakiegoś maratonu mtb ponieważ wisiały kartki na drzewach z kierunkami jazdy. Droga wyglądała mniej więcej tak: Wzdłuż drogi 2 rowy stworzone przez rzekę która musi tędy płynąć okresowo, w rowach dość duże kamienie a po bokach korzenie i zaraz drzewa a więc ścieżka dosyć wąska, podjazd najbardziej strony jak dotychczas, cały czas trzeba było wybierać którą stroną drogi jechać, czy wjechać w jeden z rowów i przeprawiać się przez kamienie czy też zaryzykować upadek i jechać przez wysokie korzenie na wąskim poboczu. Po kilkunastu minutach znalazłem się na szczycie, teraz zjazd taką samą drogą więc chyba jeszcze bardziej niebezpiecznie i jeszcze trudniej, na szczęście obyło się bez wypadku, rower także wyszedł bez szwanku, ani jedna dętka nie poszła. Od szczyru Runek do samego ośrodka zjeżdżałem w dół.
widok ze szczytu Runek © marcin1111

Reszta brygady zgubiła szlak i dotarła z dosyć dużym opóźnieniem, dla mnie był to najlepszy dzień wyprawy, dla reszty? No cóż, chyba nie bardzo, ale nie przyjechali naburmuszeni, więc humory musiały się poprawić odkąd ich opuściłem, Tomaszowi całkowicie poprawił się humorek po kąpieli i już wszystko było w normie ;)
podczas czekania na miejscu zrobiłem kilka fotek mojemu specjaliście:
specialized © marcin1111

mtb bike © marcin1111

mtb bike © marcin1111





Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa oscsi
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]