Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Dane wyjazdu:
53.00 km
7.00 km teren
02:54 h
18.28 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Sądecki dzień 2
Środa, 14 lipca 2010 · dodano: 20.07.2010 | Komentarze 0
Dzisiaj w planach Jaworzyna, nie daleko, ale za to ciężko. Słonko oczywiście nie pozwalało o sobie zapomnieć.Śmigamy rowerami przez Krynicę cały czas w dół aż do pierwszych i chyba jedynych świateł drogowych w tym mieście. Na światłach w prawo i teraz już nieustannie pod górkę, kiedy podjeżdżamy pod wyciąg gdzie zaczyna się szlak prowadzący na szczyt jaworzyny nasi dwaj nowicjusze decydują się na wjazd kolejką linową na górę, a nas zostawiają z podjazdem - no i bardzo dobrze - ja bym nie przeżył jak bym miał targać gdzieś na górę rower kolejką, jeszcze za to płacić a mieć możliwość wjazdu tam na rowerze ;) . Ale trzeba przyznać że koledzy dobrze zrobili bo nie dali by rady.

podjazd pod Jaworzyne Krynicką© marcin1111
No to puszczamy się szlakiem rowerowym pod górę, droga wije się dookoła góry, po przejechaniu może z 5 km dojeżdżamy do barierki i napisu: "surowy zakaz wstępu, wycinka lasu". I teraz mamy 2 wyjścia, wrócić się na początek i obrać szlak pieszy (gdzie wg. mojej mapy da się przejechać rowerem, albo skrócić sobie drogę i wspiąć się pod stok narciarski który niedawno mijaliśmy i dostać się na drogę która go przecina i później łączy się z szlakiem rowerowym który na początku obraliśmy, tyle że omija część zamkniętą dla turystów. Wybieramy opcję drugą pod namową Mariusza, który nie chce się wracać na początek - i to był największy dzisiejszy błąd. Słoneczko pięknie grzało na stok (widocznie nie był to stok północny tylko południowy) a my praktycznie pionowo wspinaliśmy się pod to targając za sobą rowery.

podejście pod stok narciarski w poszukiwaniu szlaku© marcin1111

Podejście pod stok narciarski w poszukiwaniu szlaku rowerowego© marcin1111
Kilometr pokonaliśmy w jakieś 1,5h i właśnie wtedy doszliśmy do tej drogi o której Mariusz mówił (zajęło nam to 3 razy więcej czasu niż jakbyśmy się wrócili i podjechali inną drogą). Jedziemy jeszcze jakąś godzinę, droga coraz bardziej stroma, przełożenie 1x3 i powoli, powoli do przodu.

Odpoczynek przed ostatnimi kilkometrami na Jaworzyne© marcin1111
Na szczycie czekają na nas znudzeni kompani (ale cóż, sami chcieli). Wcinamy razem po pizzie, kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy w dół.

Przed wyciągiem na Jaworzyne© marcin1111

Na Jaworzynie© marcin1111
Sam zjazd był bardzo fajny: trudny, techniczny, bardzo dużo kamieni, korzeni, luźnych gałęzi. Bałem się trochę o hamulce ponieważ jeszcze od poprzedniego wypadu nie zostały wymienione okładziny ale dały radę i dadzą jeszcze kilka dni, nowe klocki są w drodze i listonosz ma je dostarczyć pod adres schroniska w którym mieszkamy na moje nazwisko. Wracając do wycieczki. Po zjechaniu miałem spory zapas czasu, w oczekiwaniu na resztę wykonałem kilka telefonów do rodzinki. Po kilkunastu minutach reszta dojeżdża. Biorę od Mariusza klucz i śmigam na kwaterę. Reszta chciał jeszcze pozwiedzać trochę, jechać na rynek itp a mnie śpieszno było pod prysznic ;) . Kiedy wróciłem okazało się że klocki już na mnie czekają. Jako że pierwszy raz zmieniam okładziny w hamulcach dopiero testuję i szukam odpowiednich, pierwszy raz zakupiłem najtańsze jakie się dało - organiczne unex - 25zł. Jeszcze ich nie zmieniam, będę je wozić przy sobie, stare chce wykorzystać maksymalnie jak się tylko da. ;)
Dzień się kończy a ja na liczniku mam niecałe 30km - hańba mi jeśli przyjechałem na wycieczkę rowerową i będę robić tyle km dziennie. Z tą myślą wybrałem się samotnie na południe do Powroźnik, a stamtąd do Tylicza na północny wschód - jechało się genialnie, do Powroźnik cały czas z górki a stamtąd do Tylicza cały czas z wiatrem, powrót krótszą drogą na zachód od razu do Krynicy - 3km ostrego podjazdu a następnie drugie tyle ostrego zjazdu do Krynicy. Całość zajęła mi niecałą godzinkę, no i przynajmniej mogłem z zadowoleniem i ochotą drugi raz wskoczyć pod chłodny prysznic :D.
Kategoria wycieczki kilkudniowe


