Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 0
- 2013, Luty1 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 2
- 2012, Marzec4 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 1
- 2011, Sierpień4 - 0
- 2011, Lipiec11 - 5
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj8 - 13
- 2011, Kwiecień8 - 0
- 2011, Marzec9 - 3
- 2011, Luty3 - 5
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad4 - 0
- 2010, Październik5 - 4
- 2010, Wrzesień8 - 1
- 2010, Sierpień10 - 1
- 2010, Lipiec10 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 3
- 2010, Maj9 - 9
- 2010, Kwiecień2 - 3
Dane wyjazdu:
57.00 km
0.00 km teren
02:44 h
20.85 km/h:
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:
Specialized Rockhopper Comp
Beskid Mały dzień 2
Środa, 7 lipca 2010 · dodano: 08.07.2010 | Komentarze 0
Rankiem pakujemy sakwy i zakładamy na rower ponieważ nie będziemy już wracać. Plany na ten dzień nie są jasne, wszystko zależy od kondycji i pogody.
Droga do Żywca© marcin1111

elektrownia przy zaporze wodnej nad solą© marcin1111

Nad zaporą Jeziora Żywieckiego© marcin1111

Nad zaporą Jeziora Żywieckiego© marcin1111
Jedzie się bardzo przyjemnie, pierwszy dłuższy postój robimy w Zarzeczu nad jeziorem Żywieckim, zjadamy kanapki i kabanosy.

Jezioro Żywieckie© marcin1111
Ustalamy, że dojeżdżamy do Węgierskiej Górki i tam wsiadamy w pociąg do Domku. Ten odcinek nie należał do najprzyjemniejszych, dość duży odcinek pod górkę a przy tym silny wiatr w twarz (aż do Lipowej), nadchodzi w końcu rekompensata, zwrot o 90* i droga w dół z wiatrem bocznym przez Twardorzeczkę, Radziechowy w zasadzie do samego dworca.

Peron - Węgierska Górka© marcin1111
Powrót pociągiem nie odbył się bez przygód. Nie dość, że musieliśmy wcisnąć się w pulmana:

jak sardynki w pulmanie© marcin1111
to w połowie drogi zepsuła się lokomotywa, czekamy jakiś czas, dowiadujemy się ze nowy wagon ciągnący przyjedzie za jakieś 40min. Nagle powstaje duże poruszenie, mija nas inny pociąg na tej samej trasie i zatrzymuje się na pobliskim peronie (w jakiejś wsi), cały pociąg biegiem wysiada i pakuje się do nowego, my na nic takiego przygotowani, rowery upakowane w jednym pokoiku, myślimy więc, że nie ma szans zdążyć na ten pociąg, okazało się, że szansa była i to dość spora, a my z niej nie skorzystaliśmy. W efekcie cały pulman był do naszej dyspozycji i sami jakby w prywatnym pociągu w końcu dojechaliśmy do Katowic. Oczywiście nie zdążyliśmy na planowany pociąg z Katowic ale zdążyliśmy na jakiś opóźniony do Częstochowy więc wbijamy w niego. Jedziemy, jedziemy.... Dąbrowa Górnicza Centrum to ostatnia stacja na jakiej się zatrzymał, mnie już zaczyna trafiać, nie dość, że zepsuł się pociąg to wsiedliśmy w jakieś g...o które nie zatrzymuje się na wszystkich stacjach (a pisało, że jest to ir przyspieszony - a te zatrzymują się na mojej stacji - pkp kochane) dojechaliśmy do Łaz - tam raczył stanąć. Ciemno jak w d...e a nas czeka jeszcze 20km drogi powrotnej do domku :D

panorama na jezioro żywieckie© marcin1111
Kategoria wycieczki kilkudniowe


